sobota, 10 kwietnia 2010

XKOELLN

Niestety ten weekend upływa mi pod hasłem "szukanie mieszkania" i nie mam czasu na odwiedzanie berlińskich galerii.
Dodatkowo pogoda w Berlinie jest typowo nieberlińska (pada i świeci słońce naprzemiennie).
Jednak przemierzając Berlin w poszukiwaniu miejsca do życia udało mi się zobaczyć jak zmienił się Berlin przez te 2 lata.

Kiedy wprowadzałam się do mieszkania na Neukoelln niedaleko Hermannstrasse mój znajomy popukał się tylko w głowę. "Neukoelln??? Przecież tam mordują!".
Ja jednak niczym niezrażona zamieszkałam wśród Turków, kebabów i sklepów z azjatyckimi produktami. Było cicho i spokojnie. Kobiety w chustach, polskie przekleństwa oraz ja jeżdżąca w krótkiej różowej sukience na zielonym rowerze.
Co prawda wysokiej kultury raczej nie dane mi było tam uświadczyć ale jak bardzo zatęskniłam to w ciągu 10 minut byłam na Oranienstrasse- centrum Kreuzbergu.

Przyjeżdżam po 2 latach i co zastaję? Po mojej Karl- Marx- Strasse paradują Amerykanie z aparatami, indie dzieci przechadzają się w swoich czarnych Raybanach czy eko-matki noszą swoje dzieci w eko- chustach. A tam gdzie był mój ulubiony kebab otworzyli kawiarnie z nieśmiertelną caffe late.
Okazało się, że Kreuzberg był już maksymalnie oblężony i dlatego część jego dobrodziejstwa przelała się na drugą stronę kanału i zaludniła północną część Neukloelln, która od tego momentu ochrzczona została mianem Kreuzkoelln.
Zainteresowanych odsyłam do wydania Czasu Kultury, który w całości poświęcony jest Berlinowi(nie pamiętam tylko jaki to dokładnie numer, ale pamiętam że z niebieską okładką).
Pokazali mi go moi znajomi- Timmy i Judyta, którzy niczego niświadomi po roku nieobecności powrócili do swojej (również) ulubionej dzielnicy.
Czytałam artykuł o Kreuzkoelln i na przemian śmiałam się i płakałam.

Jak wiadomo władze miasta Berlin za priorytet stawiają sobie kulturę i dokładają wszelkich starań by ją wspierać w każdym możliwym przejawie.
Przykładem takiej pomocy jest rewitalizacje części Krezubergu- Wrangler.
Aby ożywić puste przestrzenie sklepowe miasto zorganizowało konkurs. Wszyscy ci, którzy przedłożyli ciekawy projekt na zagospodarowanie lokalu dostawali go albo za darmo albo po minimalnych kosztach na określony czas.
Dzięki takiej akcji dzielnica ta obecnie jest jednym z najpopularniejszych miejsc w Berlinie, które tętni życiem dzięki licznym knajpom, kawiarniom, project spacom czy galeriom.

Podobnie postanowiono postąpić z Kreuzkoelln.
Końcowego efektu jeszcze nie widać, ale powoli zza szyb wystawienniczych wyłaniają się pierwsze klubokawiarnie, księgarnie, concept story i oczywiście galerie.
Na samej ulicy na której obecnie pomieszkuję tylko na odcinku między dwiema przecinającymi ją ulicami otwierają się trzy miejsca ze sztuką.
Jeden już działa zaś dwa pozostałe są jeszcze w budowie ale zapowiadają rychłe otwarcie.
Zobaczymy... Jak na razie ta jedna działająca galeria prezentuje w witrynie słabe malarstwo czym zmusza mnie do zamykania oczu ile razy tamtędy przechodzę.

Jedyne pytanie, które nasuwa mi się to czy taka zasada rewitalizacji jest uniwersalna dla wszystkich dzielnic?

Czy nie sprawi to, że Berlin będzie składał się z takich samych, identycznych miejsc?

piątek, 9 kwietnia 2010

Herzlich Willkommen!

Kolejny raz w Berlinie.
Kolejny raz postanowiłam prowadzić bloga.
Jednak tym razem nie będzie o codziennym życiu.
Nie będzie urzędów, dętek od rowerów, uniwersytetu, U-bahnu ani innych anegdotek.

Tym razem na tapetę biorę sztukę.
Będę opisywać co się dzieje w berlińskim świecie artystycznym.
A jak wiadomo dzieje się wiele.
Ale co właściwie i czy wszystko warte jest obejrzenia.

Zamierzam opisywać moje wrażenia z artystycznego życia tego miasta i śledzić jakiej zmianie uległo w ciągu tych ostatnich dwóch lat.
A zmieniło się zapewne wiele.
I sama jestem ciekawa jak to obecnie wszystko wygląda...